Dźwięki jak obręcze wiążą słowa i będą ich obroną, zbroją i tarczą, które oprą się czasowi i przypomną je następnym pokoleniom. Taki właśnie wymiar ma pisanie muzyki, ożywianie nieznającego barier kodu emocji i czystego piękna. W muzyce Przemysława Gintrowskiego słychać wierność słowu i słychać pokorę wobec treści.
I jak dach świątyni nie może ostać się bez kolumn podtrzymujących sklepienie, tak pieśń nie zostanie pieśnią, jeśli odejmie się jej dźwięk. Podziwiamy czasem dach, nie pamiętając, że podtrzymuje go mocna podstawa. Więc teraz jest pora, aby zapisać tę siłę w naszej pamięci. A jeśli pamięci – to świętej:
Przemysław Gintrowski. Mocarz dźwięku.
Z pożegnania Przemysława Gintrowskiego, październik 2012

II edycja nagrody im. Przemysława Gintrowskiego

Twórczość Przemysława Gintrowskiego to przede wszystkim muzyka, która nadawała nowe życie, nowy wymiar słowom. Słowom, które mówiły o rzeczach dla Polski najważniejszych, które dotykały wartości najwyższych - prawdy, umiłowania do wolności oraz niezależności.

Fundacja im. Przemysława Gintrowskiego chce honorować twórców, którzy przypominają o tych wartościach dzisiaj. Artystów, którzy nie pozwalają w sobie stłumić wolności do samostanowienia i wyrażania siebie. Bo wolność artysty wynika przecież z twórczego sprzeciwu, jest istotą i siłą jego działania – tak, jak pokazywał to swoim życiem Przemysław Gintrowski.



Ewa Błaszczyk z Nagrodą Za Wolność W Kulturze im. Przemysława Gintrowskiego. Owacja na stojąco w Teatrze Polskim

Ewa Błaszczyk została laureatką drugiej edycji Nagrody Za Wolność w Kulturze im. Przemysława Gintrowskiego. Wręczenie nagrody stanowiło ukoronowanie niezwykłego koncertu „Gintrowski – a jednak coś po nas zostanie”, który odbył się w poniedziałek w Teatrze Polskim w Warszawie. Publiczność zgromadzona w teatrze przyjęła wybór Kapituły rzęsistą owacją na stojąco.

„Tylko artysta naprawdę wolny bierze na siebie odpowiedzialność za humanizm, za kreowanie świata wartości, może nawet ma siłę zmieniania świata, rzeczywistości, w jakiej żyje. Ewa staje po trudnej, ciemnej stronie drogi – i daje jej światło” - mówił w laudacji na cześć laureatki pisarz Remigiusz Grzela.

„Nagroda Za Wolność w Kulturze im. Przemysława Gintrowskiego jest dla tych, których wewnętrzny kompas zawsze wskazuje kierunek „wolność”. Których kręgosłup moralny nie ugina się wobec przeciwności. Którzy nie idą na kompromisy – ani artystyczne, ani życiowe” – podkreślała prezes Fundacji im. Przemysława Gintrowskiego, Katarzyna Gintrowska. I dodawała, że o wartości tej nagrody stanowi spór i dyskusja Kapituły, w której obok rodziny zasiadają przyjaciele Przemka, osoby, z którymi był związany zawodowo, twórcy, artyści, dziennikarze.

Sama laureatka dziękowała przede wszystkim patronowi nagrody – za to że był i za to, że wiele się od niego nauczyła, bo przecież dobrze się znali.

Nie tylko wybór Kapituły Nagrody Przemysława Gintrowskiego wzbudził entuzjazm widowni. Również artyści otrzymali gorące owacje. W finałowym utworze „Dokąd nas prowadzisz, Panie” publiczność usłyszała samego Przemysława Gintrowskiego z archiwalnych nagrań, a do głosu barda dołączali kolejni wykonawcy. Wcześniej w Teatrze Polskim wybrzmiały „Mury” w operowym wykonaniu Adama Szerszenia i Rafała Bartmińskiego, śpiewaków Teatru Wielkiego -Opery Narodowej. Program koncertu zdominowały przejmujące utwory z okresu stanu wojennego, przede wszystkim autorstwa duetu Jacek Kaczmarski/Przemysław Gintrowski. Nie zabrakło w nich rockowego pazura słyszalnego w interpretacjach „Wróżby” (Paweł Kukiz) czy „Autoportretu Witkacego” (Muniek Staszczyk), ale też liryzmu we wzruszającej „Kantyczce z lotu ptaka” (Ola Gintrowska) czy „Pieśni o śnie” (Mietek Szcześniak i Ola Gintrowska). Brawurowe interpretacje „Psalmu o nożu” i „Balu u Pana Boga” zaprezentowała Renata Przemyk. W koncercie wystąpiła też córka Przemysława Gintrowskiego, Julia („Pani Bovary”) oraz Edyta Geppert („Maj za majem”) Krzysztof Kiljański („Posiłek”) i Grażyna Szapołowska („Jesteśmy” w duecie z Krzysztofem Kiljańskim).

A na wypełnionej po brzegi widowni Teatru Polskiego w Warszawie zasiedli m.in. premier Beata Szydło, marszałkowie Sejmu Marek Kuchciński i Joachim Brudziński oraz minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Retransmisję koncertu pokaże TVP1 w niedzielę, 17 grudnia, o godz. 17.30.

Autorem aranżacji utworów Przemysława Gintrowskiego był Jan Stokłosa. Grała orkiestra Sinfonia Viva pod dyrekcją Jana Stokłosy. Wykonawcom towarzyszył chór pod kierownictwem Zuzanny Falkowskiej oraz tancerze z grupy KRIS CREW. Koncert wyreżyserował i choreografię do niego stworzył Krzysztof „Kris” Adamski. Scenografię przygotowała Klaudia Solarz. Dyrektorem artystycznym i producentem wykonawczym koncertu jest Gabriela Gusztyn-Popławska.



Laudacja dla Ewy Błaszczyk
- wygłaszał pisarz, dramaturg Remigiusz Grzela

Wolność w sztuce, wolność w kulturze okupione są nie tylko talentem, niezależnością myślenia, szerokim horyzontem wyobraźni, indywidualną drogą, gigantyczną pracą, determinacją, perfekcjonizmem.

Artysta wolny często poddawany jest upokorzeniom, bo jego osobność, do której nie sposób przypiąć etykiety, dla wielu nie jest zrozumiała.

Ale tylko artysta naprawdę wolny bierze na siebie odpowiedzialność za humanizm, za kreowanie świata wartości, może nawet ma siłę zmieniania świata, rzeczywistości, w jakiej żyje.

Ewa Błaszczyk jedna z najwybitniejszych aktorek i interpretatorek piosenki, reżyserka, od lat nie ustaje w tym wysiłku odmieniania świata, zgłębiania tajemnicy ludzkiej duszy ale i tajemnicy człowieka zatrzaśniętego w więzieniu własnego mózgu. I choć nie jest lekarką ani naukowcem potrafi zebrać takie gremium geniuszy, które w takich wysiłkach nie ustaje, tym samym nie tylko dając nadzieję bliskim osób, które nie potrafią same wrócić do naszego świata, ale i uświadamiając społeczeństwo, że jest też świat, do którego nie mamy dostępu. Że Tam jest ŚWIAT a nie NIC. TYLKO WEJŚĆ TAM NIE MOŻNA.

Śpiewała w piosence Jonasza Kofty:

Uciekam, umykam, gdzie chaszczy muzyka,
Gdzie dzikie jabłonie, w ustroniu się schronię.
Tam płonne są grusze, od ziół się uduszę
I w trawy stuletnie upadnę bezwiednie.
Na ścieżce donikąd dziewanny, iglice,
Przez półmrok do mroku, po swą tajemnicę.

W spektaklu „Oriana Fallaci. Chwila, w której umarłam”, jaki gra na deskach Teatru Studio mówi za listem Fallaci do nienarodzonego dziecka: Mam nadzieję, że teraz już wiesz, że było warto. Jestem taka dumna, że wydobyłam cię z nicości.
Mówi też: Życie nie potrzebuje ani ciebie ani mnie.

To, co znalazła w Orianie Fallaci to uznanie życia i wolności za nadrzędne dla człowieka.
Życie ma największą wartość.
Wolność ma największą wartość.
Gdyby nie napisała tego Oriana Fallaci, mogłaby to powiedzieć Ewa Błaszczyk.

Debiutowała w 1977 roku w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Gdyby spojrzeć na to czterdziestolecie pracy artystycznej, tak wiele jest w nim świadomych wyborów, wyborów, na które aktorzy często sobie nie pozwalają. Ewa staje po trudnej, można by wprost powiedzieć: ciemnej stronie drogi i daje jej światło.
Szkoda jej czasu na banał, na łatwiznę.
Nawet gdyby spojrzeć na ważniejsze role z jej ostatnich lat – w teatrze: Fay odsiadująca wyrok dożywocia w spektaklu „Więź” Munro, Księżna w „Nienasyceniu” Witkiewicza, Joan w „Roku magicznego myślenia” (autorka Joan Didion opisała omal bliźniacze doświadczenie do tego, które przeżyła Ewa Błaszczyk), Barbara w psychodramie „Sierpień” Tracy Letts (i to przed filmem z Meryl Streep), toksyczna matka w spektaklu „Jaskinia” Arka Tworusa. Wreszcie bezkompromisowa Oriana Fallaci w ostatniej chwili przed śmiercią, z filmem całego życia jaki przewija się jej przed oczami.
A wielkie role filmowe: Klara w „Nadzorze” Wiesława Saniewskiego, Beata w „Nic śmiesznego” Marka Koterskiego, Czesława Oknińska w „Mistyfikacji” Marka Koprowicza, Ciotka Agata w „Za niebieskimi drzwiami” Mariusza Paleja – ta ostatnia jest być może jej najbardziej osobistą wypowiedzią.
A przecież były też ważne role niemieckojęzyczne.

Wymieniam tylko niektóre, pokazujące ścieżkę artystycznych wyborów Ewy Błaszczyk, i przekonanie, że naprawdę teatr, kino, ale też piosenka mogą coś zmienić. A przecież mogłaby przez lata odcinać kupony od popularności, jaką dał jej na przykład serial „Zmiennicy”.

A przecież granie to jedna z ważnych aktywności, może czasami epizodyczna wobec olbrzymiego wysiłku, jaki wkłada w założoną w 2002 roku wspólnie z ks. Wojtkiem Drozdowiczem fundację „Akogo” (bo A kogo to obchodzi; po tych 15 latach myślę, że już bardzo wielu). Z takim samym entuzjazmem, a może i większym, niż o teatrze opowiada Ewa o działaniach fundacji, kliniki Budzi, o międzynarodowych konferencjach, które organizuje i w których bierze udział, współpracy z japońskimi naukowcami i lekarzami, otwieraniu bliźniaczej kliniki w Japonii, wybudzaniu kolejnych pacjentów.

W książce wywiadzie Krystyny Strączek „Wejść tam nie można” mówiła: „Warto grać o wszystko i za wszelką cenę żyć bez lęku. I że bycie z drugim polega na tym, by mu dawać z głębi siebie, z tego, co najdroższe, najbardziej intymne. Tylko takie spotkanie zdoła mnie przemienić. Przeorać duszę. Może życie to dojrzewanie do świadomości, że wszystko jest do oddania?”.

Pod tymi słowami Ewy Błaszczyk mogłaby się podpisać z kolei Oriana Fallaci.

Ewa oddaje wszystko. Na scenie i poza nią.
Widzowie to czują. Kiedy w stanie wojennym grała Julię i szła z Romeem w głąb sceny, na scenę weszła dziewczyna z widowni. Szli obok, więc połączyła im dłonie. Odprowadzała ich tak, aby szli razem, trzymając się. Wtedy, w stanie wojennym, gdzie było jakieś poczucie samotności.

Kiedy po powrocie z emigracji miała zaśpiewać wielką piosenkę Osieckiej „Orszaki dworaki” o historii, z której ludzkość nie wyciąga wniosków, bo gdyby wyciągała, inaczej wyglądałaby historia ludzkości, był rok 1987, nie wydobyła z siebie słowa. Orkiestra grała. Ewa stała. I było w tym wszystko – wspominała niedawno. To stanie naprzeciw widowni i mnie w ciszy, bez tekstu, było dużo ważniejsze niż słowa – mówiła.

Ewa Błaszczyk zawsze stoi po stronie tego, co ważniejsze. Powiedziałbym nawet – po stronie tego, co najważniejsze.

Artysta wolny jest nie tylko interpretatorem, jest twórcą, który ma coś istotnego światu do powiedzenia.

Przed premierą „Oriany Fallaci” mówiła: Oriana zawsze miała swój punkt widzenia, swój pogląd na daną sprawę, nigdy nie dała się zmanipulować, myślała niezależnie. W związku z tym często była atakowana przez obie strony politycznych konfliktów. Dlaczego? Bo miała odwagę zadawać mądre pytania i mieć wątpliwości.

Tylko aktorka odważna, artystka myśląca niezależnie może zmierzyć się z tak niezależną postacią, jaką była Oriana Fallaci.

Może nawet więcej: dać jej jasność, rozsupłać z mitów, oczyścić ze stereotypów, po prostu pozwolić jej mówić tak prosto, tak szczerze, jakby sama nigdy się przed nikim nie umiała otworzyć.

Ewa Błaszczyk, laureatka Nagrody im. Przemysława Gintrowskiego za Wolność w Kulturze, nie potrzebuje charakteryzacji ani kostiumu. W jej teatrze chodzi o wiele więcej niż znak. To teatr, który zdejmuje maski.

Bardzo serdecznie gratuluję!

Laureatami pierwszej edycji Nagrody im. Przemysława Gintrowskiego zostali:

Stanisława Celińska Stanisława Celińska aktorka i pieśniarka

Dokonania Stanisławy Celińskiej prezentował Adam Sztaba. „Niemal każdą swoją rolą dowodzi wielkiego talentu, twórczej odwagi i wierności artystycznemu wyborowi. I jeżeli dziś święci triumfy, to dlatego, że miała odwagę podejmować trudne, nieoczywiste decyzje” – podkreślał. Nagrodę w imieniu artystki odebrał Maciej Muraszko, muzyk, kompozytor, producent i aranżer, współtwórca ostatnich sukcesów muzycznych laureatki.

Jan Polkowski Jan Polkowski poeta

„W jego poezji nie ma żadnych łatwych dróg. […] Za wierność literaturze, za bezkompromisową postawę wobec własnej twórczości, za wybór drogi niełatwej i niewdzięcznej, za konsekwentne nią podążanie Kapituła przyznała Nagrodę im. Przemysława Gintrowskiego – Janowi Polkowskiemu” – mówił w laudacji członek Kapituły Nagrody im. Gintrowskiego Paweł Lisicki.

Antonina Krzysztoń Antonina Krzysztoń piosenkarka

„Z Przemkiem łączą ją nie tylko wyznawane wartości i pewna „osobność”, pozostawanie poza głównym nurtem, poza kulturą masową, nie tylko gitara i głos, który zmusza do zatrzymania się, do refleksji. Podobnie jak on, do swojej muzyki wybiera teksty niełatwe, nieoczywiste. […] Coraz częściej wykonuje własne teksty. Jak sama mówi, pisze o tym, co dla niej ważne” – mówił w laudacji poświęconej Antoninie Krzysztoń Marek Kościkiewicz.

Nagroda im. Przemysława Gintrowskiegodla dla Stanisławy Celińskiej

Laureatów wybrała specjalnie powołana Kapituła w składzie:

  • Marek Mutor
  • Paweł Sztompke
  • Adam Sztaba
  • Jan Lisiecki
  • Paweł Lisicki
  • Rafał Ziemkiewicz
  • Marcin Pieszczyk
  • Janusz Fogler
  • Piotr Metz
  • Jan Tarczyński
  • Ilona Łepkowska
  • Czesław Bielecki
  • Jacek Pechman
  • Rafał Żebrowski
  • Maurycy Graszewicz
  • Barbara Stanisławczyk
  • Marek Kościkiewicz
  • Robert Janson
  • Zbigniew Łapiński
  • Maciej Ślesicki
  • Michał Lorenc
  • Krzysztof Gierałtowski
  • Maciej Strzembosz
  • Stanisław Krupowicz
  • Agnieszka Gintrowska
  • Katarzyna Gintrowska
  • Aleksandra Gintrowska
  • Maria Kądzielska
  • Grzegorz Gintrowski
  • Roman Gintrowski

Koncert „Gintrowski – a jednak coś po nas zostanie”

Wręczenie Nagród im. Przemysława Gintrowskiego było częścią wyjątkowego koncertu „Gintrowski – a jednak coś po nas zostanie”. Podczas koncertu wybitni artyści wykonali utwory barda w aranżacji Jana Stokłosy z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej pod batutą Piotra Staniszewskiego.

Publiczność usłyszała m.in. wstrząsające „Przesłuchanie anioła” w wykonaniu Macieja Miecznikowskiego i Oli Gintrowskiej, pieśń-metaforę „A my nie chcemy uciekać stąd” zaśpiewaną przez Kasię Kowalską, „Czarne Perfumy” w interpretacji Ewy Błaszczyk, „Na zakręcie” śpiewane przez Justynę Steczkowską czy „Modlitwę o wschodzie słońca” w wykonaniu Joanny Trzepiecińskiej. Szczególnie zabrzmiały w surowej i monumentalnej scenografii Teatru Wielkiego – Opery Narodowej liryczny „Powrót” wyśpiewany przez Olę Gintrowską oraz bardzo osobista „Tylko kołysanka” w wykonaniu córki barda, Julii.

„Rozpoczynając nasze dzieło, powołując fundację, planując koncert – mieliśmy jeden cel. Ocalić od zapomnienia spuściznę Przemysława Gintrowskiego. Jego kompozycje, pieśni, piosenki, ale przede wszystkim – świat jego wartości. Dlatego postanowiliśmy też powołać do życia Nagrodę im. Przemysława Gintrowskiego. Wyboru laureatów dokonała Kapituła, do której zaprosiliśmy, obok najbliższej rodziny, przyjaciół Przemka, osoby, z którymi był związany zawodowo, twórców, artystów, dziennikarzy i ludzi zajmujących się kulturą na co dzień – wiele barwnych osobowości. Obrady kapituły były burzliwe. Ale to właśnie spór i dyskusja stanowią o wartości tej nagrody” – mówiła podczas koncertu Katarzyna Gintrowska, bliska krewna barda, prezes Fundacji im. Przemysława Gintrowskiego i przewodnicząca kapituły nagrody.

Zadowolenie z tego, że Nagroda im. Przemysława Gintrowskiego nie jest wyłącznie nagrodą dla muzyków, nie kryła żona barda, Agnieszka. „Wartości, które wyznawał Przemek, są tak samo ważne w muzyce, jak i w literaturze, w sztukach wizualnych, we wszystkich dziedzinach kultury, a ich fundamentem jest wolność twórcy/artysty” - mówiła.